HANNA BORATYŃSKA

Absolwentka PWST im. L. Solskiego w Krakowie. Debiutowała rolą Hester w „Sercach w matni” na scenie Teatru Powszechnego w Łodzi. Po okresie łódzkim, kiedy to podziwiała ją publiczność Teatru Powszechnego i Teatru im. Jaracza przeniosła się do Katowic. Pierwszy raz pojawiła się w Zabrzu grając gościnnie (była bowiem uznaną aktorką Teatru Śląskiego) rolę Łuki w „Żołnierzu i Bohaterze”.
Teatr Nowy w Zabrzu okazał się jednak jej przystanią na długie lata. Do dziś nie używa określenia Teatr Nowy, tylko zawsze „mój Teatr” – gdzie kreując wielkie postacie kobiece, osiąga sukcesy artystyczne. Taka była Ruth w „Niemcach” czy Dona Beatriz w „Niewidzialnej kochance”, role, które powstały już po związaniu się aktorki na stałe z zabrzańską sceną. Dianę w „Fantazym” wymarzyła sobie, zdając egzamin do szkoły teatralnej i prezentując przed komisją monolog z tej sztuki.
„Diana to wielka rola, którą w spektaklu Teatru Nowego indywidualnie i wrażliwie ujmuje Hanna Boratyńska (…) bardzo pięknie i w przejmujący sposób mówi słynny monolog…” pisał Wojciech Natanson w „Teatrze” (1974).
Ninę Zarieczną w „Mewie” uważała za jedna z najtrudniejszych, ale i najpiękniejszych postaci literatury dramatu, i właśnie w Zabrzu odniosła sukces, grając ją z ogromnym wewnętrznym żarem.
Hanna Boratyńska zawsze uważana była za aktorkę o wspaniałych warunkach, ale jej bycie na scenie, to nie tylko sposób poruszania się, gest czy znakomite wyczucie kostiumu, czy stylu. Jej kobiety skupiają na sobie uwagę z chwilą wejścia i prawdę o własnym wnętrzu odsłaniają przez cały czas trwania przedstawienia.
Są wiarygodne i wielowymiarowe. Ma w sobie ów nieuchwytny, a tak ważny dla teatralnej prawdy, rys tragicznego rozdarcia i rozpaczy, jaki nosimy w sobie, stając wobec sytuacji bez wyjścia. W recenzjach „Domu lalki”, w którym grała Norę, podkreślano jej powściągliwość, będącą wyrazem bólu i przerażenia, ale także wielkiej godności wewnętrznej. Grając tytułową rolę w „Balladynie” nasyciła ją nie tylko okrucieństwem, ale także jej kobiecymi emocjami, ślepą miłością i wreszcie zapętleniem w świecie zbrodni, które ją upajały, ale dusiły jak pospolita zmora. Podobnie przekonująco pokazała w „Szaleństwie” metamorfozę zakompleksionej starej panny, którą ożywia miłość, ale która w tej miłości spala się w jakiś szczególnie bolesny sposób.
W „Fizykach” bardzo wyraziście stworzyła portret Doktor Zand – kobiety ułomnej, smutnej
i pokonanej przez los, a przez to zgryźliwej, agresywnej i destrukcyjnej.
Warsztat aktorski Hanny Boratyńskiej można określić dwoma słowami – znakomity i wszechstronny. Doskonale kreuje role królewskie (Elżbieta w „Ryszardzie III”, Klementyna w „Zapomnieć o Herostratesie”), komediowych arystokratek, (Podstolina w „Fircyku w zalotach”
i Starościna w „Powrocie Posła” ), elegantek z wielkiego świata (Juliasiewiczowa w „Moralności Pani Dulskiej” i Jadwiga w „Klubie Kawalerów”). Posiada umiejętność prowadzenia zarówno finezyjnego dowcipnego dialogu (Elmira w „Mężu i Żonie”, Lulu w „Skizie”, Shila w „Wszystko jest względne”, Dobrójska w „Ślubach panieńskich”) jak również wydobywania rubasznego humoru z takich postaci jak Frozyna w „Skąpcu” czy Tadrachowa w „Dulska – Musical”.
Bardzo lubi stworzone przez siebie postacie z dramatów S. Mrożka – Elenore w „Tangu”, Panią w „Pieszo” i Brunę w „Serenadzie”. Ceni zaś przede wszystkim pełną radość tworzenia poczucia zespołowości, pracę z koleżankami i kolegami przy budowaniu spektakli „Valpone” i „Kupiec”.
W roku 2005 Hanna Boratyńska obchodziła jubileusz 45-lecia pracy artystycznej.